Dla części czytelników tytuł artykułu może być trochę dezorientujący gdyż wiedzą oni, że Słowacja stała się członkiem strefy Euro w 2009 r.Jednak skutki kryzysu gospodarczego oraz przynależność do strefy euro powodują, że silniejsze kraje powinny pomagać słabszym krajom.O tym właśnie toczy się debata w słowackim parlamencie.
Koalicjant partii rządzącej słowackiego parlementu Richard Sulik rozpoczął dyskusję, że należy przestać ślepo wierzyć krajom euro i porzucić wspólną walutę, wracając do korony słowackiej.Słowa te ostro skrytykowała premier rządu Słowacji, Iveta Radicova.Pani Premier powiedziała, że należy być konsekwentnym na drodze do wspólnej waluty, a wszystkie działania alternatywne są wysoce ryzykowne.
Faktem jest jednak, że Słowacja nie chce na ślepo pomagać zadłużonym krajom Unii Europejskiej.Latem tego roku odmówiła pomocy finansowej Grecji, która straciła płynność finansową.UE zaoferowała Grecji pakiet pomocowy o wartości 110 mld euro.Słowacja odmówiła pomocy, bez konsekwencji tej decyzji.W 2013 r. ma powstać na Europejski Mechanizm Stabilności Finansowej i Słowacja popiera jego powstanie.Jednak pod pewnymi warunkami.Dla państw przekraczających deficyt finansów lub dług publicznych byłyby wprowadzone sankcje.Istniałaby też możliwść ogłoszenia bankructwa zadłużonego państwa.
- Komentarze













Przypomnijcie sobie upadek Lehman Brothers (...) to była firma, a nie kraj. Jeśli jakiś kraj opuści euro, pomnóżcie efekt Lehmana przez dziesięć - powiedział, zachowując anonimowość, francuski bankier.