W piątek 25 marca reporter RMF FM zadał pytanie Ministrowi Obrony: „Ile polskich F-16 mogłoby wziąć udział w operacji libijskiej?”. Bogdan Klich odpowiedział, że większość z 48 posiadanych jastrzębi.Poseł Ludwik Dorn skomentował to krótko: „Minister Klich łże jak bura suka”.
Na dowód przytoczył ciekawe fakty.Mimo, że Polska zapłaciła za 48 egzemplarzy F-16 3,5 mld dolarów, to nie zostały one wyposażone w system zaawansowanej obrony indywidualnej AIDEWS.System AIDEWS ostrzega m.in. pilota przed pociskiem wystrzelonym w kierunku jego samolotu.W obecnej chwili Polska posiada ok. 50 wyszkolonych pilotów do obsługi F-16, ale aby prowadzić działania zbrojne na szeroką skalę (tzn. myśliwce będą utrzymywane cały czas w gotowości bojowej) potrzeba 72 pilotów.W obecnej chwili Polska posiada dwóch oddelegowanych pilotów F-16 na dobę, którzy czekają na sygnał do startu.Nietrudno sobie wyobrazić co by było w przypadku napaści zbrojnej.
Na zarzuty Dorna odpowiedział wiceminister MON Czesław Piątas.Stwierdził on, że Amerykanie dostarczyli rozwojową wersję systemu obrony indywidualnej myśliwca.Ostateczną wersję Amerykanie mają przekazać w maju 2013 r.
Podsumowując, polskie jastrzębie nadają się wyłącznie do szkoleń i lotów patrolowych.Tym samym nie moglibyśmy brać udziału w libijskiej operacji.Ale jak chwali się ppłk Kupracz, Polska zgłosiła swoje F-16 do sił odpowiedzi NATO.Ostateczna certyfikacja czeka nas we wrześniu.
Ludwik Dorn komentuje: „F-16 nadają się wyłącznie do lotów patrolowych.W Libii, gdzie do samolotów się strzela, nie miałyby czego szukać.Dorn już kilka miesięcy temu wystosował zapytanie do MON o sprawność bojową polskich F-16.
- Komentarze












Przypomnijcie sobie upadek Lehman Brothers (...) to była firma, a nie kraj. Jeśli jakiś kraj opuści euro, pomnóżcie efekt Lehmana przez dziesięć - powiedział, zachowując anonimowość, francuski bankier.