Wczoraj rząd Wielkiej Brytanii wprowadził nowy podatek bankowy, a dziś już chce go podwyższyć. Zgodnie z założeniami poprzedzającymi wprowadzenie nowego podatku bankowego, brytyjskie banki miały płacić 0.5 % swoich zobowiązań krótkoterminowych oraz 0.25 % swoich zobowiązań długoterminowych.Założenia te były podane do publicznej wiadomości w czerwcu 2010 r.Z tytułu tego podatku rząd Wielkiej Brytanii chce w tym roku zasilić państwową kasę kwotą 2,5 mld funtów szterlingów.Jest to o ponad 50 % więcej, niż zakładano na początku.Po dzisiejszych zmianach banki będą płacić 1% od zobowiązań krótkoterminowych oraz 0,5% od zobowiązań długoterminowych.Stawki te wejdą w życie od marca 2011 r.
W swoim założeniu podatek bankowy ma wpływać do specjalnego funduszu, który w przyszłości ma służyć do ratowania zadłużonych banków.W ten sposób budżet państwa zostanie odciążony od niezaplanowanych wydatków.Jak twierdzą międzynarodowi ekonomiści, rząd Davida Camerona wprowadza podatek od razu w pełnej wysokości, gdyż jest to jego akt desperacji.Od miesięcy rząd nie może dogadać się z bankami w celu ograniczenia premii wypłacanym mened żerom bankowym.Niechęć banków do zwiększania akcji kredytowej przekłada się na mniejsze ożywienie gospodarcze, a to rzutuje na tempo wychodzenia z kryzysu gospodarczego.
Opozycja rządu brytyjskiego wskazuje na inne rozwiązanie.Rząd Gordona Browna w 2010 r. pozyskał 3,5 mld funtów wprowadzając podatek od wysokich premii bankowych.
- Komentarze












Przypomnijcie sobie upadek Lehman Brothers (...) to była firma, a nie kraj. Jeśli jakiś kraj opuści euro, pomnóżcie efekt Lehmana przez dziesięć - powiedział, zachowując anonimowość, francuski bankier.