Na Kubie widać pierwsze przebłyski ustroju kapitalistycznego.Pracę w sektorze państwowym do końca roku straci pół miliona zatrudnionych. Już teraz na Kubie na własny rachunek pracuje 150 tys. ludzi.Reżim przewiduje, że za 5 lat w prywatnych firmach ma pracować ok. 1.8 mln osób.Już teraz rząd podjął pierwsze kroki w tej sprawie.Zaczyna się od zwolnień w sektorze cukrowniczym, budowniczym, zdrowia.Na Kubie podobnie jak u nas silna i nie do ruszenia jest biurokracja.Początkujący przedsiębiorcy skarżą się, że na zaświadczenia muszą czekać tygodniami, spotyka ich ignorancja ze strony urzędników, czasami decyzje nie mają racjonalnego uzasadnienia.Przemiany na Kubie promuje Ministerstwo Pracy i Ubezpieczeń Społecznych."Partnerem" akcji jest Komunistyczna Partia Kuby "Granma".Zmianom wtóruje Kościół.
Jednak na Kubie wcale nie ma powodów do radości.Mamy porównanie u nas, gdzie ponad 20 lat jest demokracja, a jak trudno żyje się przedsiębiorcom.Średnia płáca na Kubie wynosi ok. 15 dolarów.Wraz z początkiem tego roku, cena mydła skoczyła z 1 centa do 20-30 centów.Dalej w użyciu są kartki na żywność, wprowadzone jeszcze w 1962 roku.Za kartki można tu kupić ryż, jajka, olej, kawę.Niemniej jednak racje "rzucane" do sklepów są tak niskie, że starcza ledwo do połowy miesiąca.Trzeba sobie radzić korzystając z wolnego rynku, oczywiście kogo na to stać.Sytuacja można rzecz jest wybuchowa.Bez pracy w tym roku zostanie pół miliona więcej ludzi.Ludzie ci nie mogą liczyć na pomoc związków zawodowych, bo te są podporządkowane rządowi służą do dyscyplinowaniu pracowników.Jak podkreślają komentatorzy, dodatkowo ujawnia się podział rasowy.Biali mieszkańcy Kuby mogą liczyć na pomoc emigrantów (w większości też białych), a czarni nie mogą liczyć na żadną pomoc.
- Komentarze












Przypomnijcie sobie upadek Lehman Brothers (...) to była firma, a nie kraj. Jeśli jakiś kraj opuści euro, pomnóżcie efekt Lehmana przez dziesięć - powiedział, zachowując anonimowość, francuski bankier.