W gminie Repki w woj. mozowieckim wójt zarządził, aby nauczyciele pracowali 40 godzin tygodniowo, gdyż zgodnie z kodeksem pracy tyle wynosi etat pracownika.Związek Nauczycielstwa Polskiego jest oburzony.
Nie ma roku co by się nie słyszało o protestach nauczycieli.A to pensja za mała, a to zapisy w Karcie Nauczyciela są niekorzystne, a to praca z dziećmi lub młodzieżą prowadzi do wypalenia zawodowego.A przecież na 18 godzin zegarowych w tygodniu to nauczyciele dostają całkiem niezłe wynagrodzenie.W końcu pracownik Biedronki musi pracować 40 godzin tygodniowo, a i tak dostaje mniej od nauczyciela.Ale było się uczyć, powiedzą złośliwi.
To dorzućmy jeszcze do tego koszyka przywilejów nauczyciela 2 miesiące płatnego urlopu.Kto w Polsce ma takie przywileje?
Powoli w Polsce dojrzewa świadomość, że Państwa nie stać na przywileje pewnych grup zawodowych, jak nauczyciele, górnicy, hutnicy.O kolejarzach nie wspominam, gdyż Ci nie mają już prawie żadnych przywiljów, nawet za przejazd pociągiem muszą płacić.
Czy wójt gminy Repki postąpił słusznie?
Wydaje się, że tak.W końcu gminy chcą mieć pewność, że pieniądze przeznaczone na szeroko rozumianą edukację są dobrze zagospodarowane.A jednocześnie próbują unormalnić prawo do polskich warunków, gdzie nauczyciel kontraktowy za 18 godzin pracy zarabia 2246 zł brutto, a telemarketer czy pracownik biurowy zarabia 1500-1700 zł brutto za 40 godzin pracy tygodniowo.Nauczyciele nie zajmują oficjalnego stanowiska, ale takie zajmuje Związek Nauczycielstwa Polskiego.Prezes ZNP Sławomir Broniarz mówi, że zmuszanie nauczyciela do pracy w szkole ponad 18 godzin tygodniowo jest niezgodne z prawem.Według pana Broniarza, nauczyciele sprawdzają w domu klasówki i przygotowują się w domu do zajęć i nierzadko przekracza to 40 godzin tygodniowo.Dobrze słyszycie, dlatego celowo podkreśliliśmy tu słowa prezesa ZNP o zmuszaniu nauczycieli do pracy ponad godziny.
Dlaczego gminy chcą ewidencjonować czas pracy nauczycieli?
Większość czynności które nauczyciel robi w domu, równie dobrze może zrobić w szkole, po godzinach swojej pracy.Nauczyciel może po pracy sprawdzić klasówki, pomagać dzieciom w rozwiązywaniu zadania domowego i tłumaczyć im niejasne kwestie.Może również przygotowywać się do zajęć.W czasie pozalekcyjnym nauczyciele również się dokształcają i czytają fachową literaturę.Niektóre gminy chcą wprowadzić karty czasu pracy nauczycieli.Tak było w 2005 r. w gminie Ryglice w woj. małopolskim, jednak wojewoda małopolski uchylił zarządzenie burmistrza Ryglic.
Art. 42 Karty nauczyciela mówi, że nauczyciel ma prawo być rozliczany tylko z obowiązkowego pensum, czyli 18 godzin w tygodniu przepracowanych w szkole.W Karcie nauczyciela nie ma słowa o ewidencjonowaniu czasu pracy.ZNP obraca kota ogonem i argumentuje, że brak takiego zapisu w Karcie nauczyciela to świadomy wybór ustawodawcy.Przypomnijmy więc sobie te protesty przed Sejmem i akcje medialne.To był świadomy nacisk.
Co na to inne grupy zawodowe, które mają coś wspólnego z pracą umysłową? Czy oni także są tak nadgorliwi, że zabierają robotę do domu i mogą pracować tylko 18 godzin tygodniowo? Jeśli odpowiedź brzmi NIE, to może powinni się skrzyknąć i zrobić manifestację przde Belwederem? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi.
- Komentarze












Przypomnijcie sobie upadek Lehman Brothers (...) to była firma, a nie kraj. Jeśli jakiś kraj opuści euro, pomnóżcie efekt Lehmana przez dziesięć - powiedział, zachowując anonimowość, francuski bankier.