Na świecie panuje powszechne przekonanie, że inwestowanie w działa sztuki to dochodowy biznes.Czy tak jest naprawdę oraz na co należy zwracać przy inwestowaniu w dzieła sztuki odpowiemy w tym artykule.
Dla osoby nie znającej rynku kolekcjonerskiego, rzucenie się w wir inwestycji może okazać się kubłem zimnej wody.Nie każdy zakup obrazu, ikony, czy misternie wykonanego cacka może przynieść zwrot z inwestycji.Należy traktować inwestycje w sztukę jako długoterminową formę inwestowania.Taka forma może spełniać rolę zabezpieczenia środów a także dywersyfikację portfela inwestora.Inwestowanie w dzieła sztuki może być dochodowe tylko i wyłącznie dla osoby, która bardzo dobrze zna rynek dzieł sztuki oraz która odda się temu całkowicie.
Jak przewidzieć, które dzieła sztuki bedą drożeć
Niewarto kupować dzieł sztuki znanych malarzy, artystów, którzy teraz są bardzo cenieni w sensie artystycznym i ekonomicznym.Warto czasami zastanowić się nad zakupem obrazu XIX wiecznego mało znanego malarza, nieznanego artysty czy rzeźbiarza.Odpowiedni "szum" wokół takiej osoby może znacząco wywindować ceny dzieł tego artysty.Takim "szumem" może być np. planowana wystawa w Muzeum, okolicznościowa uroczystość na cześć artysty itp.Warto więc zapoznać się wcześniej z harmonogramem wystaw muzeów aby uprzedzić fakty.
Oczywiście, nie ma żadnej gwarancji, że działa konkretnego artysty będą drożały.Pewne znaki można dostrzec obserwując trendy na rynku.A więc po pierwsze trzeba bardzo dobrze znać rynek, a po drugie poświęcić na analizę rynku odpowiednią ilość czasu.
Czasami zdarza się sytuacja jedna na tysiąc, że dzieło sztuki ma okazyjną cenę.W tym przypadku powinien włączyć się sygnał ostrzegawczy a przyszły kupiec powinien wyjątkowo dokładnie sprawdzić ofertę oraz oferującego.Może być i tak, że ktoś gwałtownie potrzebuje pieniędzy i musi sprzedać dzieło sztuki.W tym przypadku może to być dobra okazja.Zwykle w takich przypadkach potencjalny kupiec ma mało czasu do namysłu i to jest przewaga sprzedającego.Sprzedający może wymusić na potencjalnym kupcu szybką decyzję, nie zawsze popartą racjonalnymi argumentami.Na taką okazję można czekać latami, ale należy pamiętać, że może trafić nam się oszust oferujący podróbki i falsyfikaty.W Polsce przestępstwa o charakterze fałszowania dzieł sztuki są traktowane łagodnie przez wymiar sprawiedliwości.Jeszcze inna sytuacja może być następująca: sprzedający nie wie dokładnie jaka jest wartość dzieła sztuki, a kupiec wie.Ale takie okazje nie zdarzają się często.
Co w przypadku, gdy inwestor nie ma wiedzy o rynku dzieł sztuki?
Jeśli chodziłoby o produkty bankowe, powiedzielibyśmy, proszę zapytać o radę doradcy.Tu niestety sytuacja jest utrudniona, bo generalnie rynek doradców dzieł sztuki jest niedojrzały.To co na Zachodzie jest standardem, u nas dopiero wchodzi.W latach 90 sporo banków lokowało pieniądze w dzieła sztuki.Dziś o tym głośno się nie mówi, ale ogółem mówiąc były to nietrafione inwestycje.Trudno znaleźć dobrego doradcę.
W co zainwestować?
To pytanie musi sobie zadać każdy inwestor w dzieła sztuki lub kolekcjoner.Od kilku lat daje się zauważyć tendencję kupowania przez bogatych Rosjan dzieł sztuki polskich artystów.Zjawisko to dało się przewidzieć kilka lat wstecz.W Rosji jest dużo oligarchów, nie to co garstka polskich milionerów.Wzbogacenie społeczeństwa polskiego nie jest tak wysokie jak np. na Zachodzie.W związku z tym zamożni kupowali dzieła sztuki polskich artystów, bo te były w umiarkowanych cenach.Kupującym zza Wschodu cieszył fakt, że są to dzieła ich pobratymców, ludzi, których uważają za swoich.
Jakie walory ma posiadanie dzieła sztuki?
Posiadanie dzieła sztuki oznacza podkreślenie statusu materialnego.Nierzadko dzieła sztuki widuje się w gabinetach prezesów firm.Jest to sygnał dla kontrahentów, że mają do czynienia z dobrym graczem.Na Zachodzie takie rzeczy są powszechne, z tym, że tam panuje sztuka nowoczesna.Niewątpliwą zaletą obcowania ze sztuką jest uwrażliwienie, wyostrzenie zmysłów, uszlachetnienie.To kolejny argument przemawiający za kupnem dzieła sztuki.
- Komentarze












Przypomnijcie sobie upadek Lehman Brothers (...) to była firma, a nie kraj. Jeśli jakiś kraj opuści euro, pomnóżcie efekt Lehmana przez dziesięć - powiedział, zachowując anonimowość, francuski bankier.