Instytut Sokratesa zrobił przegląd płatnych studiów w Polsce i odniósł się z opłatami do lat poprzednich.Wyniki nie są zadowalające, szczególnie dla studentów. Mimo, że studentów jest coraz mniej, szkoły niepubliczne nie obniżają czesnego, a na niektórych kierunkach jeszcze je podwyższają.Współautor raportu, dr Bartłomiej Gorlewski uważa, że studia płatne rządzą się prawami współczesnego rynku, na którym panuje popyt i podaż.Z jednej strony studentów jest coraz mniej, z drugiej strony uczelnie tłumaczą, że wynagrodzenia dla wykładowców pochłaniają większą część ich budżetu.Czy tak to powinno wyglądać?
Już od 2005 r. uczelnie mają coraz mniej studentów.Logicznym wydawałoby się więc, że od tego czasu uczelnie powinny bardziej konkurować o studentów, uatrakcyjniając ich naukę, a także zachęcając ich niższym czesnym.Niestety to nieprawda.O ile z konkurencyjnością (wyposażenie sal wykładowych, labolatoria, nowe programy nauczania, nowe przyrządy, nowoczesne pomoce dydaktyczne, e-usługi, e-indeks) nie jest tak źle, o tyle od kilku lat uczelnie nie obniżają czesnego.Tu autorzy raportu podają opłaty za kierunek Psychologia i zarządzanie (czesne 20 zł mniej miesięcznie w porównaniu do 2010 r.) oraz Pedagogikę (opłata mniejsza o 5 zł miesięcznie).To niewiele.Drugi współautor raportu dr Dominik Antonowicz uważa, że wytłumaczenia mogą być dwa:
-albo obecna edukacja studentów jest na granicy rentowności
-albo żadna z uczelni nie odważyła się na radykalne obniżki czesnego w obawie, że będzie to odebrano jako to, że uczelnia kształci tanio, czyli źle.
Rektorzy uczelni niepublicznych argumentują, że muszą konkurować z uczelniami publicznymi, gdzie budynki utrzymywane są za pieniądze z budżetu państwa, a uczelnie niepubliczne muszą same o wszystko zadbać i same wszystko opłacić.Z tego powodu uczelnie niepubliczne nie mogą jeszcze zmniejszyć czesnego, bo i tak już teraz funkcjonują na granicy rentowności.Rektorzy uczelni publicznych wyjaśniają, że czesne jest ich głównym źródłem dochodu, a wynagrodzenia dla wykładowców stanowią ich największy wydatek.Aby pozyskać uznaną osobę w danej dziedzinie, uczelnia musi go po prostu kupić.Na doktora uczelnie łożą od 5 tys. wzwyż miesięcznie, z kolei na doktora habilitowanego łożą średnio 10 tys. zł miesięcznie.
Zostawiamy Wam do oceny czy rzeczywiście są to dobre argumenty.Na koniec przedstawiamy tabelę ze średnimi cenami studiów w 2011 roku(za semestr).
- prawo - 2290 zł
- psychologia - 2380 zł
- informatyka - 1934 zł
- budownictwo - 1926 zł
- turystyka i rekraacja - 1913 zł
- ekonomia - 1777 zł
- zarządzanie - 1827 zł
- administracja - 1737 zł
- inżynieria środowiska - 1678 zł
- pedagogika - 1676 zł
- Komentarze












Przypomnijcie sobie upadek Lehman Brothers (...) to była firma, a nie kraj. Jeśli jakiś kraj opuści euro, pomnóżcie efekt Lehmana przez dziesięć - powiedział, zachowując anonimowość, francuski bankier.