![]() |
Tegoroczne forum ekonomiczne w Davos jest jakże inne od zeszłorocznego.Każdy podkreśla, że w ciągu roku w światowej gospodarce zaszły poważne zmiany.Rok temu wszyscy oczekiwali kierunku wychodzenia z kryzysu.Dziś, trzeba wysłuchać gorzkich słów o gruntownej reformie światowego systemu finansowego.
Światowi przywódcy obecni w Davos, jak Barack Obama oraz Nicolas Sarkozy już zapowiedzieli, że państwa muszą bardziej ingerować w decyzje banków i instytucji finansowych.Brak kontroli tego segmentu rynku może doprowadzić do kolejnej banki kredytowej, a to oznacza kolejny kryzys gospodarczy.Bankierzy obecni w Davos (głównie banków centralnych) bronią siebie jak mogą.Według nich nie można obarczać winą za kryzys i jego skutki bankierów.Nie ma na to dowodów i nie gwarantuje to, że uda się uniknąć powtórki.Środowiska biznesowe jako główne czynniki utrudniające rozwijanie działalności gospodarczej podają przedłużającą się recesję oraz skomplikowane i dłuższe procedury w bankach.Menedźerowie dużych światowych firm są bardziej optymistyczni niż rok temu.Wielu z nich przewiduje, że w tym roku odnotują wzrost obrotów.Nieco ponad 20 % przedsiębiorcół mówi o planach redukcji zatrudnienia.W zeszłym roku ta liczba była prawie dwukrotnie wyższa.W Polsce jednak trend odbiega od światowych nastrojów.Dalej większa część przedsiębiorców chce zwalniać, niż zatrudniać.
- Komentarze













Przypomnijcie sobie upadek Lehman Brothers (...) to była firma, a nie kraj. Jeśli jakiś kraj opuści euro, pomnóżcie efekt Lehmana przez dziesięć - powiedział, zachowując anonimowość, francuski bankier.