Prezydent RP Bronisław Komorowski podpisał 24 stycznia 2011 r. ustawę o kwotowych podwyżkach emerytur i rent.Podwyżki te mają obowiązywać przez jeden rok, począwszy od 1 marca 2012. Decyzją prezydenta Komorowskiego, od marca wszyscy emeryci i renciści dostaną jednakową podwyżkę świadczeń wynoszącą 71 zł.Jednocześnie Bronisław Komorowski skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, aby zbadał jej zgodność z konstytucją.Analitycy mówią, że to zła decyzja.
Jeśli Trybunał Konstytucyjny uzna, że ustawa łamie prawa zagwarantowane obywatelom w ustawie zasadniczej, to Państwo będzie musiało w następnych latach wyrównać różnicę emerytom.Konstytucjonaliści twierdzą, że istnieje duża szansa, że TK stwierdzi niezgodność ustawy z Konstytucją.Według sporej części obywateli, ustawa każe pracowitych obywateli RP, bo wartość nabywcza ich świadczenia spadnie.W dodatku ustawa powoduje spadek zaufania do państwa i polityków, gdyż obywatele nie mogą być już pewni za to co wychodzi z ust polityków, a nawet egzekwowania ustawy zasadniczej.Ma się wrażenie, że w Polsce prawo może być dowolnie zmieniane w zależności od potrzeb, a w pewnych sytuacjach prawo działa wstecz.
Waloryzacja kwotowa wyjdzie na plus dla osób, które dostają najniższe świadczenia.W praktyce osoba która dostaje z ZUSu 1480 zł miesięcznie lub mniej, jest na plusie.Wszyscy ci, którzy dostają więcej, realnie tracą.A takich osób jest w Polsce 3,4 mln.
W budżecie na rok 2012 na waloryzację rent i emerytur przewidziane jest 7,2 mld zł.Gdyby rząd waloryzował emerytury jak dotychczas, czyli o wskaźnik inflacji + 20% wzrostu płac, to na emerytury musiałby wydać 7,4 mld zł, czyli o ok. 200 mln zł więcej.
Jeśli prezydent miał wątpliwości co do ustawy, to mógł ją zawetować.Teraz znalazł się w bardzo niekorzystnej sytuacji, bo ani jest zwolennikiem, ani przeciwnikiem.Wszystko to sprawia, że sprawa rozciągnie się w czasie (TK może rozpatrywać sprawę nawet 2 lata) i zapłacą za to polscy podatnicy.
- Komentarze












Przypomnijcie sobie upadek Lehman Brothers (...) to była firma, a nie kraj. Jeśli jakiś kraj opuści euro, pomnóżcie efekt Lehmana przez dziesięć - powiedział, zachowując anonimowość, francuski bankier.